Dżungler alfa: dwie ścieżki do carrowania
Jeśli sojuszniczy ADC przegrywa na swojej linii, winny jest temu dżungler. Gracz z linii Barona został zgankowany w pierwszej minucie gry? Wszystko dlatego, że nie pojawił się tam jego dżungler. Gdy mid laner rozłączy się z gry – dżungler. Jak mantrę powtarza się tę „winę dżunglera”, jak gdyby miało to pomóc w wypełnieniu różnicy umiejętności walczących ze sobą graczy z tej pozycji.
A gdy dżungler w końcu pojawi się na linii – co wtedy? Jedni odbierają to, co im należne, czasem nie zostawiając przestrzeni na zdobycie asysty przez ich sojuszników. Są też i tacy, którzy wykorzystują cały swój arsenał, by ogłuszyć przeciwnika i przetrzymać go tak długo, by umożliwić dobicie go przez gracza z linii. To, czy to się uda, to już inna sprawa…
Dżungla to dynamiczna pozycja, na której żadna gra nie powinna wyglądać tak samo, jak poprzednia – decyzje podejmuje się tu w zależności od wielu różniących się czynników, które zależą od obecnej sytuacji na mapie. Również ze względu na możliwy wybór kontrastujących ze sobą postaci, można powiedzieć, że sama ścieżka do carrowania dla tej roli rozchodzi się w dwie strony.
Po co w grze jest dżungler?
Obowiązkami dżunglera są:
- Kontrolowanie celów w dżungli – zarówno obozów, wzmocnień, jak i większych celów typu kraby, smok czy Baron Nashor oraz inicjowanie ataków na nie, by zapewnić swojej drużynie przewagę.
- Zapewnianie drużynie wizji w dżungli – choć wizja stanowi obowiązek każdego członka drużyny.
- Kontrolowanie ruchów przeciwnego dżunglera – tak jak gracz z linii smoka jest odpowiedzialny za oznaczenie nieobecnego na linii przeciwnika, tam samo i dżungler powinien uważnie monitorować, gdzie może znajdować się jego wróg.
A przede wszystkim…
- Pierwszorzędną rolą dżunglera jest karanie przeciwników za ich błędy.
Nawet najlepszy gracz może na linii popełnić błędy, których nie będzie świadomy. Może to być kontynuowanie walki mimo niskiego poziomu many bądź energii czy też aktywnych czasów odnowienia na umiejętnościach. Błędem jest brak wizji w zaroślach, a także wychylanie się daleko od nich, narażając się na atak przez brak możliwości ucieczki. Pozostawienie swojego supporta na linii, by udać się na środkową, to kolejny błąd, który wykorzysta każdy zorientowany na mapie dżungler.
Dżungler nie jest od tego, by:
- Babysittować – czyli opiekować się wyłącznie jedną linią, której gracz nie może sobie poradzić bez pomocy.
- Carrować całą drużynę – choć może to robić, to tytuł „carry” stanowi człon nazwy „AD carry” – zazwyczaj strzelca, którego skalowanie się w późnej fazie gry pozwala mu wyjść z linii smoka, by wykorzystać wszystkie swoje silne strony na drużynie wroga.
- Zapewniać wizję w najbardziej strategicznych punktach przy liniach – jeśli cała środkowa linia jest zasłonięta czarną jak noc mgłą wojny, winę ponosi jej gracz, który przetrzymuje totemy w ekwipunku tak, jakby miały jakąś wartość kolekcjonerską.
- Ponosić winę za błędy sojuszników. Jego rolą jest karać przeciwnika. Nie oznacza to jednak, że każdy dżungler jest bez skazy – zwłaszcza gdy deklaruje, że „już nigdy nie pojawi się na danej linii”, ponieważ „nikt mu nie pomógł”.
Niektórzy nazywają dżunglera „drugim supportem w drużynie”. Jest to zupełna prawda, zwłaszcza biorąc pod uwagę pulę bohaterów, jaka jest możliwa do wybrania na tej pozycji. Grają na niej i zabójcy, i tanki. Spotkać na niej można zarówno Rengara i Kha’Zixa, jak i Rammusa czy Garena. Na dżungli grają postacie z maną, energią i bez niej; walczące w zwarciu i na odległość; skalujące się we wczesnej, środkowej czy późnej fazie gry.
W zależności od bohatera, w tym klasy jego postaci, wchodząc do gry jako dżungler wybierze jedną z dwóch „ścieżek”: tę, w której to albo on, albo jego drużyna grają pierwsze skrzypce.

Dżungler carry
Niechętni do współpracy oraz babysittowani przez dżunglerów sojusznicy oczekują, że to właśnie w tej roli znajdą prowadzącego dla całej drużyny. W League of Legends najpopularniejszym dżunglerem wcielającym się w rolę carry jest Lee Sin – zaawansowane mechaniki bohatera sprawiają, że cieszy się niesłabnącą popularnością w rozgrywkach e-sportowych, a sam oferuje narzędzia potrzebne do przejścia całej drabinki w sezonie rankingowym.
Dżungler carry często ociera się o sytuacje, w których można byłoby go posądzić o kill steal, a po nieudanych gankach potrafi podkraść parę minionów z linii. Czy to źle? Opinie o solo carry potrafią wzbudzać kontrowersje – dla niektórych graczy tak długo, jak ci wiedzą, co robią, nie ma nic złego w odzyskaniu paru sztuk złota, inni woleliby być przynajmniej uprzedzeni o tym fakcie. Nie zawsze jednak gracze znajdują czas na odpowiedź – zwłaszcza w Wild Rift, w którym tempo gry jest intensywniejsze niż w pecetowym League of Legends.
Zalet tej ścieżki nie trzeba przedstawiać – gracze o wysokich umiejętnościach makrogry oraz perfekcyjnie opanowanych bohaterów, stają się niezależni od swoich sojuszników, którzy bywają nieprzewidywalni zwłaszcza w najniższych kręgach rankingowych. Tego typu dżungler musi jednak wiedzieć, że po pewnym czasie jego obowiązkiem staje się zejście z dżungli i przejęcie inicjatywy nad zarządzaniem drużyną – zdobyta przewaga nie przyda się na nic, jeśli posłuży tylko do szybszego oczyszczania obozów na dżungli, a sprawi tylko, że poświęcone przez współzawodników złoto przepadnie.
Dżungler support
Wielu mainów wsparcia na swoją drugorzędną rolę wybiera dżunglę, często znajdując postać, którą lubią grać, a której największy potencjał ujawnia się właśnie między obozami stworów. Jako „drugie wsparcie” mogą nakładać efekty kontroli tłumu na przeciwników, których następnie pokonują ich sojusznicy. Amumu czy Rammus to przykłady bohaterów z umiejętnościami pozwalającymi na szybkie dotarcie do przeciwnika i zatrzymanie go przy jednoczesnym zapewnieniu szansy na przekazanie złota sojusznikom.
Gra dżunglerem supportem jest szczególnie wynagradzająca, gdy gracz zna swoich sojuszników – ich słabe i mocne strony oraz to, kiedy mogą potrzebować pomocy. Problemy zaczynają się w momencie, gdy drużyna niespecjalnie motywowana jest współpracą i wspólnym działaniem celem osiągnięcia korzyści. Dżungler na to jednak nic nie poradzi…
Solo carry czy pomagać?
Wydawałoby się, że w każdym dżunglerze siedzą dwa Wilki Mroku (a może jeden dwugłowy Większy Wilk Mroku?), z których jeden nakazuje mu pobierać zaliczkę za każdą swoją wizytę na linii, a drugi – oprzeć się pokusie żądzy krwi i oddać zabójstwa sojusznikowi. W rzeczywistości wiele zależy jednak od tego, jakiego bohatera wybrano. Do pewnego poziomu zabójcy utrzymują przewagę nad większością przeciwników w grze ze względu na wysokie przeliczniki – tracą ją w późniejszej fazie gry, a stratę pozwala nadrobić dopiero skumulowane w trakcie gry złoto. Nie ma to jednak takiego wpływu na tanków.